To pracodawca odpowiada za molestowanie w pracy.

Firmy, które ukrywają patologie, mogą wiele stracić.

Ofiary molestowania boją się o nim mówić. Ale bać się powinny firmy zamiatające problem pod dywan, bo to na nich spoczywa odpowiedzialność prawna za to, że nie umiały zapobiec patologiom

Od kilku tygodni dużo mówi się o molestowaniu w pracy. Zaczęło się od publikacji tygodnika “Wprost”, który oskarżył o to znanego prezentera telewizyjnego Kamila Durczoka. Telewizja TVN powołała specjalną komisję, która ma wyjaśnić ewentualne nieprawidłowości.Rozmowa z dr Magdaleną Warszewską-Makuch, psychologiem w Pracowni Psychologii i Socjologii Pracy, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy-Państwowego Instytutu Badawczego

Agata Kinasiewicz: Pod artykułami dotyczącymi Kamila Durczoka i medialnych doniesień miesięcznika “Wprost” na jego temat najbardziej uderzające wydają się komentarze. “Mogły nie zakładać dekoltów i szpilek”, “widocznie nic innego nie umiały”. Jeszcze nie wiadomo do końca, co się wydarzyło, ale część internautów, anonimowo, już wie, kto zawinił.

Magdalena Warszewska-Makuch: Ciekawe, kto te komentarze pisze. Myślę, że kobiety nie wysnuwałyby takich refleksji. To oczywiście bulwersujące, bo molestowanie seksualne jest karalne. Pytanie, czy wszyscy pracodawcy mają świadomość, że to oni odpowiadają za molestowanie seksualne, które w firmie występuje. To przestępstwo, a jego bagatelizowanie jest niedopuszczalne.

Z danych CBOS wynika, że co czwarta kobieta doświadczyła molestowania seksualnego. Ale ten problem dotyczy także co piątego mężczyzny. 33 proc. molestowanych kobiet i aż 50 proc. mężczyzn doświadczyło molestowania w miejscu pracy lub ze strony współpracowników. Ofiary zwykle nie nagłaśniają sprawy. Zwłaszcza mężczyźni. Nie wiedzą, jak reagować, wstydzą się?

– Myślę, że i to, i to. Wstydzą się, bo to zaburza obraz męskości. Otoczeniu może się wręcz wydawać śmieszne, że mężczyzna sobie nie poradził, że pozwolił się molestować. Powinien raczej być zadowolony z tego, że ma powodzenie. Kiedy prowadziłam badania na temat molestowania seksualnego, też zaskoczyło mnie, że wśród pracowników administracji publicznej aż 17 proc. mężczyzn przynajmniej raz podczas swojej kariery zawodowej spotkało się z zachowaniem noszącym znamiona molestowania seksualnego ze strony innych pracowników. Wśród kobiet było to ponad 20 proc. Podobne wskaźniki dotyczyły pracowników przemysłu. Problem dotyka także mężczyzn, choć o wiele rzadziej się o tym mówi.

Mężczyźni wstydzą się skarżyć, ale przyjmuje się, że także dla kobiet niewybredne komentarze czy zaczepki powinny być formą komplementu, flirtu, potwierdzenia atrakcyjności.

– Kiedy mówimy o zachowaniach, które możemy zaklasyfikować jako molestowanie seksualne, nie są to delikatne komplementy. To zachowania natarczywe i poniżające. Oczywiście nie mówimy tylko o komentarzach, uwagach, ale o przedstawianiu treści seksualnych.

Zachowania, które najczęściej pracownicy zgłaszali jako molestowanie, to prezentowanie treści seksualnych w pracy, robienie niestosownych uwag, dowcipów o podłożu seksualnym. Mniej było oczywiście zachowań stricte fizycznych. Kilka procent pracowników zgłaszało, że doświadczali niechcianych propozycji seksualnych, a nawet szantażu: zrobisz coś dla mnie, to awansujesz albo dostaniesz premię.

W Polsce sprawy o molestowanie zdarzają się rzadko. Mimo że to osoba molestująca musi udowodnić, że jest niewinna, a linki do stron z materiałami erotycznymi albo SMS-y są wyraźnym dowodem. Dlaczego boimy się reagować?

– Nadal jest to temat wstydliwy. W Polsce tematyka molestowania seksualnego w pracy jest bagatelizowana, wręcz wyśmiewana. Bawi nas, że Amerykanie są przewrażliwieni na tym punkcie. Wynika to z poziomu świadomości, z naszej kultury.

Ofiary molestowania po pewnym czasie są w bardzo złym stanie psychicznym. Niektóre cierpią wręcz na syndrom stresu pourazowego. Taka osoba jest wyizolowana, samotna w miejscu pracy, nie ma w zasadzie siły, żeby podjąć walkę. Jeśli ktoś nie wyciągnie do niej ręki, nie wesprze – czy to współpracownicy, czy pracodawca – zwykle nie potrafi poradzić sobie sama. Często inni pracownicy nie chcą zeznawać, bo sami boją się kłopotów i utraty pracy. Do tego dochodzi jeszcze wstyd. Dlatego ofiary pozostają bierne i nie podejmują walki.

Chyba sami pracodawcy nie mają też do końca świadomości, że muszą przeciwdziałać molestowaniu seksualnemu. Nie tylko radzić sobie z już zaistniałym problemem, ale wprowadzać takie narzędzia i praktyki, żeby ten problem w ogóle nie wystąpił w ich organizacji. Mają taki obowiązek prawny.

Co grozi pracodawcy, jeśli pracownik udowodni, że w firmie przez długi czas istniał problem molestowania, ale przymykano na niego oko? Czy pracownicy mogą taką firmę pozwać?

– Tak, oczywiście. Pracownicy mogą zaskarżyć pracodawcę do sądu pracy. W Kodeksie pracy, w art. 18 jest zapis o przeniesieniu ciężaru dowodowego na pozwanego. Oznacza to, że pracownik musi jedynie uprawdopodobnić, że doszło do molestowania seksualnego, które w Kodeksie pracy traktowane jest jako rodzaj dyskryminacji. To na pracodawcy spoczywa obowiązek udowodnienia, że podejmował działania, by przeciwdziałać takiemu zjawisku. Jeśli nic nie robi, w firmie jest ciche przyzwolenie na takie zachowania, pracownicy jak najbardziej mogą wnieść sprawę do sądu.

Co trzeba zmienić w polskich firmach, żeby lepiej radziły sobie z problemem, żeby nie zamiatały go pod dywan, a pracownicy nie bali się reagować na molestowanie?

– Na pewno jest za mało narzędzi prewencyjnych. Skutecznym sposobem jest np. wprowadzenie polityki antymobbingowej i antydyskryminacyjnej. Taka polityka może być zapisana np. w regulaminie pracy. Musi być klarowna, jasna dla wszystkich pracowników i wyjaśniać, jakie zachowania nie będą tolerowane, co może zrobić poszkodowany pracownik, gdzie się zwrócić. Taka polityka narzuca również tworzenie specjalnych komisji, których celem jest rozpatrywanie skarg o mobbing czy molestowanie seksualne. Dzięki temu pracownik, który jest dyskryminowany, wie, jakie konkretne kroki może podjąć.

Ale to kosztuje. Czy wobec tego tworzenie takiej polityki jest w interesie samych firm?

– Oczywiście. Pracodawca jest zobowiązany do przeciwdziałania molestowaniu i mobbingowi. Jeśli tego nie zrobi i taka sprawa nagle ujrzy światło dzienne, musi się liczyć z kosztami odszkodowań i utratą wizerunku, renomy u klientów. Traci wiele, bo nikt nie chce pracować w firmie, która nie dba o pracowników i łamie prawo.

Jak osoba młoda, niedoświadczona, może poznać, że atmosfera w pracy jest zła, naruszane są normy, jeśli np. wcześniej nigdzie nie pracowała i nie ma porównania? Gdzie jest granica, za którą kryje się molestowanie?

– To jest subiektywna ocena. Jeżeli pojawiają się zachowania, które naruszają naszą godność, niepokoją, są dla nas nie do zaakceptowania – jest to już molestowanie.

A jeśli koledzy mówią “to tutaj norma, nie przejmuj się”?

– Wtedy tym bardziej należy być wyczulonym na dalszy rozwój sytuacji. To, że wszyscy przyzwyczaili się do jakiejś patologii, nie oznacza, że tak powinno być. Jeśli ktoś czuje się molestowany, najważniejszym kryterium są jego subiektywne odczucia, to, czy on sam akceptuje takie zachowanie ze strony innych, czy zachowanie współpracownika, bądź pracodawcy odbiera jako niepożądane.

Czym jest molestowanie i mobbing?

Katarzyna Antolak-Szymanski, wydział prawa SWPS:

* Molestowanie jest przejawem dyskryminowania. To niepożądane zachowanie, którego skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej atmosfery.

Molestowanie seksualne jest dyskryminowaniem ze względu na płeć. Są to również niepożądane zachowania, wypełniające przesłanki definicji molestowania, przy czym mają one charakter seksualny lub odnoszą się do płci pracownika. Na molestowanie seksualne mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy.

Osoba molestowana ma prawo do odszkodowania nie niższego niż minimalne wynagrodzenie.

* Mobbing to zgodnie z Kodeksem pracy działania lub zachowania polegające na uporczywym nękaniu lub zastraszaniu pracownika. Zaniżają jego ocenę przydatności zawodowej, mają też na celu poniżenie, ośmieszenie lub eliminację z zespołu.

Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia. Jeśli wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, może żądać odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalna pensja.

...

Mobbing i molestowanie w pracy – “problem, który formalnie w Polsce nie istnieje”. Ofiary zostawione same sobie

W PIP dowiedziałam się, że w roku 2013r. na ponad 40 tys. skarg tylko 16 dotyczyło molestowania. Czyli molestowanie formalnie w Polsce nie istnieje. A to bardzo poważny problem – mówiła w TOK FM Aleksandra Pawlicka z “Newsweeka”. Wg dziennikarki potrzebna jest nie tylko zmiana prawa, bo kodeks pracy nie obejmuje pracowników bez umowy o pracę. – Trzeba np. robić kampanie społeczne, które będą sączyły ludziom do głów, co jest niedobre.
Według statystyk problem mobbingu to w Polsce marginalny problem. Choć mieliśmy do czynienia z głośnymi sprawami dotyczącymi molestowania seksualnego: oskarżającej liderów Samoobrony Anety Krawczyk i byłego prezydenta Olsztyna Czesława Małkowskiego, oskarżonego o molestowanie urzędniczek (i gwałt na jednej z kobiet). Jak informuje “DGP”, u nas tylko 9 proc. pracowników spotkało się z przemocą w miejscu pracy, mobbingiem lub molestowaniem. W ubiegłym roku, w sądach rejonowych i okręgowych, 46 spraw związanych z tymi problemami zostało w całości lub w części uwzględnionych. – Moim zdaniem mamy do czynienia z bardzo poważnym, ale nieuświadomionym problemem. Część pracowników nie zgłasza mobbingu w obawie o utratę pracy. W mniejszych firmach w ogóle nie ma procedur dotyczących takich kwestii. Dodatkowo, w Polsce utarło się przekonanie, że ofiara molestowania – tak jak w przypadku gwałtu – sama jest sobie winna. Bo miała za krótką spódniczkę, zbyt głęboki dekolt – komentowała w TOK FM Renata Grochal z “Gazety Wyborczej”. Pracownik zostaje sam Aleksandra Pawlicka zwraca uwagę, że choć mamy w Polsce przepisy dotyczące mobbingu i molestowania, nie dają one dostatecznie mocnej broni w walce z tymi zjawiskami. Choćby dlatego, że regulacje Kodeksu pracy nie obejmują osób zatrudnionych na umowę o dzieło, kontrakt czy stażystów. A coraz więcej Polaków zamiast na etacie pracuje na umowach cywilnych. Słabą pozycję ma Państwowa Inspekcja Pracy. – Ofiara mobbingu czy molestowania zwykle nie przychodzi do PIP. A jeśli przyjdzie, to może pójść do pracodawcy i na podstawie anonimowych ankiet – jeśli pracodawca się zgodzi – stwierdzić, czy doszło do złamania prawa. Ale zwykle to się nie udaje i inspekcja pracy odpuszcza. Jak dzwoniłam do PIP, to powiedziano mi, że w roku 2013 na ponad 40 tys. skarg tylko 16 dotyczyło molestowania. Czyli formalnie molestowanie w Polsce nie istnieje – mówiła dziennikarka “Newsweeka” w TOK FM. Zdarzają się też przypadki, kiedy ofiara – nawet jeśli przełamie wstyd i strach – nie znajdzie pomocy w PIP. – Feminoteka kilka lat temu, przeprowadziła prowokację. Dzwoniono do inspekcji i zgłaszano różne skargi. Bardzo często osoba dzwoniąca słyszała: musisz sobie z tym jakoś poradzić. Zmiany prawa to za mało Wzmocnienie pozycji PIP czy znowelizowanie przepisów, tak by mogły z nich korzystać osoby niezatrudnione na podstawie umowy o pracę, nie rozwiążą problemu. Bo mamy do czynienia z kulturowymi stereotypami, a nawet przyzwoleniem na składanie niestosownych propozycji pracownikom lub zarządzanie twardą ręką – trzeba robić wszystko, żeby zmienić takie podejście. – Trzeba robić duże kampanie społeczne, które będą uczyły, sączyły ludziom do głowy, co jest niedobre. Ważne jest też robienie szkoleń dotyczących molestowania i mobbingu. Feminoteka robiła takie szkolenia dla wojska, a Centrum Praw Kobiet dla sędziów. To powinno być powszechne – uważa Pawlicka. Trzeba też znacznie skrócić czas rozpatrywaniq spraw. – Po zgłoszeniu molestowania ofiara zwykle traci pracę. Zostaje bez środków do życia. I nikt jej nie chce zatrudnić, bo ma łatkę osoby, która sprawia problemy – jest czarną owcą – oceniła dziennikarka. Warto przypomnieć, że choć seksafera z udziałem Czesława Małkowskiego wybuchła w 2008 roku, proces do tej pory się nie zakończył. Część zarzutów zdążyła się przedawnić. “Jest problem z ochroną osób niezatrudnionych na umowy o pracę” przyznała szefowa Państwowej Inspekcji Pracy

żródło:
26.2.2015 12:52 tokfm.pl Strona Anna Siek
http://www.tokfm.pl/tokfm/1,103085,17487249,mobbing_i_molestowanie_w_pracy____problem__ktory_formalnie.html